Kolejna kłótnia z chłopakiem i tym razem nie zakończyła się ona happy endem...Zerwaliśmy.Szłam przed siebie i wiedziałam,że nadejdzie ten moment.Ostatnimi czasy w naszym związku był kryzys.Mój chłopak mnie zdradził,ale wybaczyłam mu to.Popełniłam błąd.Już wtedy powinnam go rzucić....
Usiadłam na krawężniku.
Londyn.Tiaa...Jak zwykle brzydka pogoda.Padał deszcz,ale coraz bardziej przeistaczał się w istną ulewę.
Siedziałam na zimnym krawężniku.Bez parasola i bez kurtki.Ludzie,którzy przechodzili obok mnie patrzyli się na mnie jak na wariatkę.Ale miałam to w dupie.Jedna samotna łza spłynęła mi po policzku...Moje życie to jedno wielkie ja pierdole.
Moi rodzice rozwiedli się jak miałam 11 lat.Teraz mam 20...9 lat minęło od tego wydarzenia,które zmieniło moje życie...Od ich rozwodu mieszkałam w domu dziecka,ponieważ żadne z moich "kochanych rodziców" nie chciało wziąć mnie pod swoją opiekę.Czasami myślę,że to przeze mnie to wszystko się stało.Owszem,może i nie byłam grzeczną córeczką,ale nie byłam też taka zła...Pomijając moje imprezowanie,palenie,picie,nie wracanie do domu przez kilka dni...No dobra,dobra.Nie jestem aniołkiem,ok? W sumie to cieszę się,że jestem dorosła i umiem sama o siebie zadbać.Nie zniosłabym teraz tego ciągłego "kiedy wrócisz? co będziesz tam robiła?" itp...No sami wiecie jak to jest.Ale nie wracajmy do tego.Jestem pełnoletnia,mam swoje mieszkanie,małe,ale mam no i mam chłopaka...A nie.MIAŁAM chłopaka.Druga łza uciekła z mojego oka...Rzadko kiedy płakałam,ale jak już płaczę to moje łzy są bardzo szczere.
Zaczęłam dygotać się z zimna.Moje włosy były całkowicie mokre.
Oparłam głowę o kolana i rozpłakałam się na dobre...
-Halo,halo proszę pani-kto do jasnej cholery mnie budzi?!Dajcie mi kurwa spokój.Zabijcie mnie i dajcie mi wszyscy święty spokój.
-Zostaw mnie kimkolwiek jesteś,albo zaraz kurwa będziesz zbierał swoje zęby
-Spokojnie,spokojnie...Ale proszę wstać,bo się przeziębisz-mój nowo poznany wróg nie dawał mi spokoju.
-Kurwa wstanę,ale jeśli jeszcze raz mnie tykniesz palcem to kurwa gwarantuję ci wizytę u dentysty-powiedziałam to wstając i otrzepując się.
Spojrzałam w stronę mojego wybawcy.Mam nadzieję,że czujecie ten sarkazm. I ujrzałam chłopaka mniej więcej w moim wieku.Loki,zielone oczy.Ubrany w czarny płaszcz i czarne rurki.Przystojny,ale charakter to kurwa ma beznadziejny.
-Chodź szybko bo się przeziębisz-zdjął swój płaszcz ukazując zieloną,idealnie dopasowaną bluzkę.
-Nie chcę twojego pieprzonego płaszcza-odepchnęłam jego rękę i ruszyłam w stronę mieszkania.
Stał tam zdezorientowany i szybko po chwili ruszył za mną.Złapał mnie za rękę i krzyknął:
-Powiedz chociaż jak masz na imię!
-Królewna Śnieżka-zaśmiałam się i ruszyłam dalej.
-Czekaj!
-Czego ty ode mnie chcesz?!
-Daj mi chociaż twoje imię,albo numer,kurwa-uuu loczek się wkurzył...No dobra niech mu będzie dam mu ten pieprzony numer i niech się kurwa odpierdoli.
Wyjęłam z torebki kartkę i długopis.Szybko zapisałam mój numer na samoprzylepnej karteczce i przykleiłam mu to na czoło.
-Pasuje?
-Dzięki-odpowiedział szczerząc się do mnie.
Ruszyłam dalej.
-Czekaj!
KURWA co on chce?!
-Odejdź,póki jestem spokojna.
-Podwieźć cię?-co za palant.On chyba nie rozumie jak się do niego mówi.Skoro mówię,żeby poszedł to on mi kurwa podwózkę proponuje.
-Skąd mam pewność,że nie jesteś pedofilem,który chce mnie zgwałcić w swoim samochodzie?-powiedziałam z sarkazmem odgarniając moje mokre włosy.
-No cóż..I tak popełniłaś już wielki błąd,bo dałaś mi swój numer
-Ja pierdole..Nie dasz mi spokoju?
-Nie mam takiego zamiaru-na serio wnerwiał mnie już,ale skoro proponuje to się zgodzę.Nic na tym nie stracę.
-Dobra to gdzie jest to twoje ferrari?...
No comments:
Post a Comment